Raistlin - 2011-09-23 22:41:02

Którego bohatera lubicie najbardziej? A którego najmniej?


Moją ulubioną postacią jest oczywiście Raistlin, wszystko co osiągną zawdzięcza swojej własnej pracy i poświęceniu dla magi.
Zupełnym przeciwieństwem wysiłków Raistlina jest postać której nie znoszę, czyli Mina... wszechpotężna, wszystkowiedząca marionetka bogini mroku.
Tak pozornie naiwna i głupia. Pozornie bo nie zorientowała się komu naprawdę służy chyba na własne życzenie. Postać Miny jest świetnym uosobieniem porażki jaką jest V era. Jest to moja prywatna opinia. Uważam, że Wojna Dusz wypada fatalnie na tle Kronik i Legend, jest pisana na siłę by za wszelką cenę kontynuować nowe "niesamowicie epickie" wydarzenia.

Xazax - 2011-09-24 10:23:31

Hmm Moim ulubieńcem też jest Raistlin. O nim to naprawdę można dużo napisać. Ale bardzo lubię też Tasa który mi przypomina młodszego braciszka :)
Najbardziej chyba nie lubię Tanisa. Ale nie wiem czemu, jakoś takoś mnie odpycha ten półelf

Grothork - 2011-09-24 17:04:03

Ja nie przeczytałem jeszcze całej serii, ale najbardziej lubię kilku bohaterów - Raistlina, Tasa oraz Sturma ( za to że porzucił te głupie reguły zakonu, i postawił na zdrowy rozsądek). Ostatnio mnie Raist wkurzył na morzu krwi, czy jakoś tak, jak zostawił brata i innych na pastwę losu, sądziłem że jest inny, ale cóż, może to moje wyobrażenie. Najmniej lubię Tanisa i tę suke - Kitiarę

Ajantis - 2011-11-27 17:34:12

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że znam tylko bohaterów kronik i tych, którzy występują w Legendzie o Humie (niedawno wkroczyłem do świata Dragonlance i chcę w nim na długo się zagnieździć :) ), więc moimi ulubionymi bohaterami są Raistlin i Sturm.

Raistlin za to, że wyznaczył sobie cel i dążył do niego, mimo przeciwwskazań nie poddał się.
Sturm za to, iż był rycerzem prawa i porządku. Trzymał się kodeksu z rozsądkiem.

Nie przepadam za wszędobylskim i o lepkich rączkach- Tasem, a także za odmóżdżonym  Caramonem.

Raistlin - 2011-11-27 17:37:59

Ja tam strasznie lubię Tasa za to, że nie raz poprawił mi humor :) A Caramon jest taki trochę przygłupi ale przeczytaj trzy tomy bliźniaków, to może zmienisz o nim zdanie.

Silvan - 2011-12-03 13:49:54

Ja najbardziej lubię (co chyba nie będzie niespodzianką) Lauranę i Sturma. Zaczynam mieć mieszane uczucia o rycerzu solamnijskim, im więcej czytam "Smoki krasnoludzkich podziemi". Nie zna się na niczym, a wszędzie chce się mieszać. Ale jednak jego honor mnie obezwładnia w 100%.
A najbardziej nienawidzę TANISA. Bo jest kluską, wcina się tam gdzie nie powinien i jest rozlazły.

Ajantis - 2011-12-07 09:28:22

Raistlin napisał:

Ja tam strasznie lubię Tasa za to, że nie raz poprawił mi humor :) A Caramon jest taki trochę przygłupi ale przeczytaj trzy tomy bliźniaków, to może zmienisz o nim zdanie.

Przeczytałem tomy Bliźniaków. Caramon zmienił swoje postępowanie w życiu, nawet trochę zmądrzał, można powiedzieć dorósł wreszcie do egzystencji bycia mężem dla Tiki, a nie jak ukazany był wcześniej, nieodpowiedzialny gówniarz na wychowaniu Bohaterki Lancy, lecz dla mnie Caramon zawsze będzie płytko-myślącym człowiekiem.


Silvan napisał:

A najbardziej nienawidzę TANISA. Bo jest kluską, wcina się tam gdzie nie powinien i jest rozlazły.

Do Tanisa miałem, także awersje, ale nie umiałem dobrać odpowiednich słów takich jak ty, Silviani'e :)


Blaanid uth Mondar napisał:

Łoo Odezwał się Nowy Teraz nam się przedstaw.

Zrobię to wkrótce jak będę miał więcej czasu na to by tu po-przebywać

Silvan - 2012-01-01 15:51:42

Do Tanisa miałem, także awersje, ale nie umiałem dobrać odpowiednich słów takich jak ty, Silviani'e :)

Wiedziałem że moje spostrzeżenia w końcu się komuś przydadzą :].
Zauważyliście, że po bohaterach lancy nie było już (chyba) tak fajnych postaci?

QuicksilveR - 2012-01-22 21:01:17

Ulubione: Raistlin i Tanis. O pierwszej nie muszę pisać. Co do Tanisa - wbrew pozorom jest bardzo "ludzki". Ta jego wieczna wewnętrzna walka i rozdarcie... może dlatego tak wielu go nie lubi, bo tak bardzo przypomina im o ich słabościach? Ja tam cenię jego postać, bo miał odwagę wziąć na swoje barki odpowiedzialność za innych towarzyszy. Poza tym jego śmierć mówi wiele o jego lojalności, tak wobec przyjaciół, jak i nieprzyjaciół.
Nielubiana postać: Silvanoshei, syn Alhany i Porthiosa. Dzięki drugiej nielubianej przeze mnie postaci - Minie - stał się jeszcze większym mazgajem, niż uczynili z niego rodzice :-/ Szkoda się rozpisywać, dobrze że został uśmiercony w Wojnie Dusz.
A Mina... no cóż. Zamiast wprowadzać kolejnego boga (troszkę tak deus ex machina), w dodatku z zanikiem pamięci, można było stworzyć jakiegoś bardziej przystępnego ludzkiego bohatera.

Raistlin - 2012-01-22 22:24:22

Dokładnie w Wojnie Dusz możemy zauważyć pewien kontrast. Dwóch elfich królów Silvanoshei i Gilthas tak bardzo się różnią. Silvanoshei jest samolubny myśli tylko o swoich naiwnych uczuciach do Miny, nie kieruje się dobrem swego ludu. Gilthas natomiast jest dojrzały, odpowiedzialny jego poddani są dla niego najważniejsi, bardzo lubię Gilthasa.

Lunara - 2012-01-23 03:02:43

Moją ulubioną postacią jest ...uwaga-będę teraz nudna i przewidywalna. Raistlin.

Nie dlatego że jest potężny ,nie dlatego że jest cyniczny (choć go za to uwielbiam) ,nie dlatego nawet że jest inteligentny.

Uwielbiam go  ,bo to spójna postać,zdecydowanie najbardziej rzeczywista w całej serii. Raistlin ,to przede wszystkim skomplikowana osobowość i widać to na każdym etapie Kronik czy Legend. Gdy o nim czytam nie mam wrażenia ,że jest wytworem czyjejś wyobraźni - raczej że opowiedział o sobie i ktoś to poublikował.To naprawdę trudna sztuka-pokierować czytelnikiem tak,by zapomniał ,że brodzi po uszy w fantazji. Co więcej przez całe gimnazjum wzdychałam do tego wyjątkowo udanego konceptu , tak jak moje koleżenki do wokalistów boys bandów. Ni mniej, ni więcej tylko się zakochałam.Cóż jeśli mam być szczera ,nawet dzisiaj (a jestem teraz starsza niż Raistlin był poczas Próby ) gdy o nim myślę czuję cień dawnej ekscytacji.

Najmniej lubianą postacią jest ...Crysania i to ,też chyba nie jest zaskoczenie. No i Laurana ,była tak beznadziejna,że aż brak mi słów.W ogóle jeśli chodzi o kobiety mam wrażenie,że DL sobie nie radzi. Jest to o tyle dziwne ,że przynajmniej pierwsze tomy współtworzyła Margaret ,więc teoretycznie powinno być lepiej.

Wśród ciżby plastikowych panienek jako tako wypada Rosamun - może dlatego ,że szybko ją uśmiercono.
Z kobiet których nie ma się ochoty od razu mordować jest jeszcze (mam nadzieję ,że nie przekręcę imienia) Jenna.Przez jakiś czas będąca w związku z Dalamarem. I to tyle - cała reszta pań do odstrzału.

Vanthanoris - 2012-01-23 08:01:17

Jeśli o kobiety, to faktycznie - wiele z nich jest irytująca, denerwująca lub bez wyrazu (mowa tu o Dragonlance). Ze swojej strony wyłączyłbym z tego grona Kitiarę, a na jego czele postawił Minę oraz Lauranę.

Raistlin - 2012-01-23 10:42:29

Silvan Was ukatrupi jak to przeczyta, Laurana to jego ulubiona postać. :D

Też jej nie lubiłem, rozpieszczona księżniczka która nagle dojrzewa na tyle by dowodzić armią i zostać "Złotym Generałem"... trochę to sztuczne. Ale w Wojnie Dusz była już całkiem ciekawą postacią. W końcu zabiła Beryl.

Xazax - 2012-01-23 11:10:27

Złotym Generałem ją nazwali żeby podtrzymać Solamnie na duchu, wszyscy jak i ona sama wiedzieli że nic takiego nie zrobiła ale ludzie potrzebowali takiej Postaci żeby wierzyć, że maja jakieś szanse

Blaanid uth Mondar - 2012-01-23 15:53:31

Laurana jak dla mnie była taka zbyt "mainstreamowa"... kolejna super : Piękna, Waleczna, Kochająca, Wesoła, bohaterka, która jest oczywiście praworządną dobrą Żoną, Matką i Obrończynią... długousi módlcie się do niej !! Blah.

Moim ulubiony bohaterem był o "dziwo" Gerard uth Mondar... uwielbiałem go za to jego aroganckie, wredne i chamskie docinki oraz za jego upór i taki wrodzony pesymizm :lol:

Silvan - 2012-01-26 20:50:31

O nie... Laurana nie jest plastikową lalką wystawioną na wszelaką sławę i dogodności. Jedyną rzeczą która mnie w niej irytuję to (jak już ktoś napisał) miłość do Tanisa. Ale ona cały czas dostawała w skórę. Najpierw odrzuciła ją miłość, później musiała szybko dorosnąć, zdradził ją ukochany... Nie mówiąc że obroniła Wieżę najwyższego Klerysta i zabiła Beryl na Wieży Słońca. Może ona zawsze miała potencjał, żeby zostać Złotym generałem. Po za tym została usunięta z książki na długi czas i od Wojny dusz już na zawsze. Ciekawi mnie czy jakby była brzydka, nieporadna i "prawdziwa" podobała wam się bardziej. I to tyle... jak na razie.

Blaanid uth Mondar - 2012-01-26 21:44:22

Ta "miłość" i tak musiała być, bez tego nie byłoby tego elementu "heroic" w Heroic Fantasy czym DL jest.
A co do tego czy z alternatywnej perspektywy by mnie się podobała... Raczej nie. Może to przez mój wstręt do Długouchych... nikt tego nie wie. Potencjał na Złotego Generała miała, ale wyrżnęła przed metą, każdy dobry generał musi być 2 kroki w przód przed nieprzyjacielem, ale cóż czas był taki nie inny, okoliczności takie nie inne... to ją ździebko usprawiedliwia. Tak czy inaczej, Laurany nie lubiłem i raczej tak pozostanie.

Remmy - 2012-07-20 20:51:38

UWAGA TEN POST BĘDZIE DŁUGI!

Moją ukochaną postacią, której piedestału nie odbierze żaden inny bohater, pozostanie Tasslehoff Burfoot. Niejednokrotnie podczas wszystkich przygód powodował, że czytelnik przeładowany "poważnymi sprawami", które Tas uważał za nudne mógł się rozluźnić i pośmiać. Śmiech oczyszcza i taka zawsze była rola Tasa. Poza tym uważam, że obok Raistlina to najbardziej rozbudowana postać w Dragonlance; Tasslehoff również dojrzewa, przeżywa swoje kryzysy i załamania, a mimo to idzie do przodu. Tas przekazuje też czytelnikowi co jest ważne w życiu człowieka czyli miłość, przyjaźń i wiara w siebie. Doceniam też to, że jakby poważna nie była sprawa, jeżeli uczestniczy w niej Tasslehoff to czytelnik musi się uśmiechnąć! Choćby przez łzy, ale się uśmiechnie. To jest postać do katharsis.

QuicksilveR napisał:

Nielubiana postać: Silvanoshei, syn Alhany i Porthiosa. Dzięki drugiej nielubianej przeze mnie postaci - Minie - stał się jeszcze większym mazgajem, niż uczynili z niego rodzice :-/ Szkoda się rozpisywać, dobrze że został uśmiercony w Wojnie Dusz.

Wiem, że jestem w zdecydowanej mniejszości, ale zawsze będę bronić Silvanosheia. Rozumiem tych, którzy uważają go za mazgaja i paniczyka, ale jest to postać, którą lubię i w pewnym sensie szanuję. Nie był znowuż takim mazgajem - w obliczu poważnej sprawy takiej jak atak na jego matkę, podążył szukać pomocy, choć bardzo chciał zawrócić. Kiedy trafił do Silvanostu wszystko układało się tak jak powinno, byłby naprawdę dobrym władcą elfów i najwierniejsi byli co do tego pewni. To czym go zgubiło, była jego młodzieńcza naiwność. Zła cecha u władcy, ale moim zdaniem usprawiedliwiająca. Pomyślcie ile on miał lat! Przecież dziewięćdziesiąt lat to u elfów wiek dojrzały, ale tak jak u nas osiemnastka. A on nawet tyle nie miał. To nadal jeszcze nastolatek. Nie można chyba po nim wymagać sprytu, którego nie miał kiedy nabyć.
Ubolewałam bardzo nad jego szaleńczą miłością do Miny. Gdyby nie ona myślę, że jeszcze byłby do odratowania jako Mówca Gwiazd Silvanesti i byłby dobrym władcą. Chciałabym wam też zwrócić uwagę, ze Silvan chyba jako jedyny nie kochał boga w Minie, tylko samą Minę jako dziewczynę. Nie jestem pewna, czy dobrze pamiętam, ale on chyba oparł się temu jej "bursztynowemu spojrzeniu" i przepadam za nim z tego powodu.

  Jeśli chodzi o postacie nie lubiane to jest to z całą pewnością jest nią MINA. Nienawidzę jej ze szczerego serca. Kiedyś sądziłam, że nie cierpię Kitiary, ale w przeciwieństwie do Miny, rozdziały o Kitiarze przyjemnie mi się czytało. Według mnie Mina to była największa porażka Wojny Dusz. Kawałki, które o niej traktowały były tak szaleńczo nudne i wyczerpujące moją cierpliwość, że nawet raz rzuciłam książką o ścianę (nie do pomyślenia u mnie!). Jest tak strasznie pusta! Niby "naczynie boga". Takhisis wyprała ją całkowicie z jakiegokolwiek samodzielnego myślenia. Nie powstała postać w świecie Krynnu, której życzyłabym śmierci tak gorąco jak tej wstrętnej suce. Marzy mi się wydłubanie jej tych cholernie wkurzających oczu i śmierć w mękach. Tyle we mnie jadu wobec niej. Usprawiedliwiałabym ją, że prawdziwie wierzyła i kochała Takhisis, ale to co dowiadywałam się w Mrocznym Uczniu przekraczało moją tolerancję. Wychowana tak, by okazywać szacunek bogom komu oddaje się najpierw? Bogini ciemności! Nie wmówicie mi, że była na tyle głupia, by sądzić iż ten którego znalazła jest dobrym bogiem! Czaszki, wymagania, śmierć i zło. Poleciała na potęgę, założę się o to.
  Następnie od Takhisis do Chemosha. Po przeczytaniu dwóch tomów Mrocznego Ucznia uważam, że z czystym sumieniem mogę nazwać ją najprawdziwszą ZDZIRĄ. Chemosh zrobił z niej ladacznicę i jeszcze się w niej zakochał, aż mi go żal.
Nie obchodzi ją nikt poza nią samą! Goldmoon? Nieważne, że będzie się martwić, opuszczę dom i podbiję świat, matka będzie dumna! Silvanoshei? Nie miała do niego za grosz szacunku, co z tego, że naprawdę ją kochał. Takhisis? Niech zdechnie! Nie chciała po prostu dać się zabić! Przyznała w końcu, że cieszyła się iż Silvan ją zabił, a zamordowała go w poczuciu winy. Wobec kogo?! Tahisis?! Ona na to nie zasługiwała! I wcale nie było jej Silvana żal, nawet najmniejszego poczucia winy, a zamordowała go, bo ją kochał. No straszna mi zbrodnia, zakochać się w niej! A wszyscy Ukochani Chemosha, których uwiodła? Zabiła tylu ludzi i naobiecywała, że jeszcze z nią będą, kłamliwa, brudna suka. Ponadto szacunku nie miała właściwie do nikogo, ani do Zeboim, ani do Chemosha, ani do jakiegokolwiek boga. Polecam przeczytanie „Bursztynu i Popiołu” i „Bursztynu i Żelaza” jeszcze raz, a dowiecie się co mam na myśli. Zakłamana, o tak.
  A największym skandalem było jej zachowanie wobec Rhysa. No na wszystkich bogów na Krynnie, to już było ponad moje nerwy jak go obiła w jaskini. "Co tam, że nie ma zielonego pojęcia o czym ja mówię, poddam go torturom, to może powie coś wartego uwagi." Obchodziło ją tylko to, co chciała wiedzieć. Bezczelna, naprawdę cholernie bezczelna! Nigdy, żadnej postaci tak nienawidziłam jak jej! Nigdy, niech zdechnie!

...
*chwila na nabranie dystansu*


”Silvan” napisał:

Zauważyliście, że po bohaterach lancy nie było już (chyba) tak fajnych postaci?

Nie zgodzę się z tą opinią. Po bohaterach lancy najbardziej zapadł mi w pamięć Gerard, do którego miałam długi czas mieszane uczucia, a w końcu skrystalizowały się one jako pozytywne. Natomiast najnowszym moim odkryciem są Rhys i Pokrzyk. To od Bohaterów Lancy jedne właśnie z najlepszych postaci. Wydali o nich na razie tylko dwie książki a pokochałam ich obu równie mocno co całą ferajnę z Kronik.

”Lunara” napisał:

W ogóle jeśli chodzi o kobiety mam wrażenie,że DL sobie nie radzi. Jest to o tyle dziwne ,że przynajmniej pierwsze tomy współtworzyła Margaret ,więc teoretycznie powinno być lepiej.
Wśród ciżby plastikowych panienek jako tako wypada Rosamun - może dlatego ,że szybko ją uśmiercono.

Niepodobna! Nie zgadzam się z Tobą Lunaro. Dragonlance radzi sobie z postaciami kobiecymi bardzo dobrze. Żadna z nich nie jest powtarzalnym wzorem, każda ma swój własny skomplikowany charakter, a także żadna z nich nie jest pominięta przez autora. Wszystkie są ważne dla fabuły i godne polubienia (grrr, tak Mina także, niechby ją wszechmocny Chaos zadeptał). Jedyne co można twórcom zarzucić, to że żadna z kobiecych postaci w sadze nie jest brzydka. Każda jest zjawiskowo piękna, na co zwróciłam dawno uwagę. Tylko tego można się w tym przypadku przyczepić i nie pozwolę nazywać ich plastikowymi! Która z nich jest plastikowa? Żądam przykładu i wyjaśnienia.
  Nawiasem mówiąc Rosamun akurat nie lubiłam. Chyba miała najsłabszy charakter ze wszystkich żeńskich postaci w całości.

  Skończę tego przydługiego posta i pozdrawiam każdego, któremu udało się przez niego przebrnąć do końca! ;)

Raistlin - 2012-08-14 00:04:15

Zastanowiłem się jeszcze raz nad Silvanosheiem i chyba masz rację. Nie był taki zły jeśli weźmiemy pod uwagę jego wiek i brak doświadczenia.  Do tego ta Mina... każdy z nas chyba wie jak miłość potrafi namieszać w głowie.
O samej Minie pisałem już nie raz w innych tematach więc powiem krótko, NIECH GINIE! Co prawda "Bursztynu i Popiołu” i „Bursztynu i Żelaza" niestety nie miałem przyjemności czy też nieprzyjemności przeczytać (mam zamiar to zrobić kiedyś), ale to ile krwi napsuła mi w Wojnie Dusz wystarczy by ją znienawidzić.

Nie zgodzę się z tą opinią. Po bohaterach lancy najbardziej zapadł mi w pamięć Gerard, do którego miałam długi czas mieszane uczucia, a w końcu skrystalizowały się one jako pozytywne. Natomiast najnowszym moim odkryciem są Rhys i Pokrzyk. To od Bohaterów Lancy jedne właśnie z najlepszych postaci. Wydali o nich na razie tylko dwie książki a pokochałam ich obu równie mocno co całą ferajnę z Kronik.

Z jakich książek są Ci bohaterowie? Bo chętnie po nie sięgnę.

A co do kobiet w DL, uważam że autorzy nie popisali się w przypadku Ushy. Postać zapowiadała się tak ciekawie, ludzka dziewczyna z wyspy tajemniczych Irdów, później dowiadujemy się, że może być córką samego Raistlina. No naprawdę cóż za potencjał drzemał w tej dziewczynie! Jednak z biegiem opowieści jest odsuwana coraz bardziej na bok aż w końcu staje się kompletnie nie ciekawa. Szkoda mi tej postaci.

Vanthanoris - 2012-08-14 11:37:23

Rhys i Pokrzyk są właśnie z "Bursztynów". ;)

Remmy - 2012-08-14 17:11:54

Vantthanoris dobrze prawi - Rhys i Pokrzyk pojawiają się w "Bursztynie i Popiele" oraz w "Bursztynie i Żelazie". Zwłaszcza ze względu na nich bardzo mi się podobają "Bursztyny". Godna uwagi jest tam też postać Zeboim - świetna! :D

Raistlin Jeśli przekonałam cię w pewnym stopniu do Silvanosheia to strasznie się cieszę! Mam zwykle duży kłopot z tym, by inni choć przemyśleli, czy on naprawdę zasłużył na tak ostrą krytykę.

Natomiast zażądałam przykładu plastikowej panienki, odparłeś - Usha. ... przyznam szczerze zastrzeliłeś mnie. Potencjał Ushy faktycznie wydaje się zmarnowany. Z bólem serca przyznaję - ona mnie ani ziębi ani grzeje - nieświadoma własnej urody, naiwna ślicznotka. Jednak jest to jedna postać na, co najmniej, osiem. Każda inna zdaje się ma swój potencjał wykorzystany w pełni :)

Zadora - 2012-09-21 03:00:38

Zacznijmy od tego, którego uwielbiam. Jest nim Tasslehoff Burrfoot. Ma bardzo fajne podejście do życia. Fascynuje go dosłownie wszystko i jest zawsze pozytywnie nastawiony. Lubię go pewnie dlatego, że bardzo przypomina mnie. Ja też łatwo się rozpraszam, ale naprawdę trudno jest widzieć mnie smutną bądź wrogo nastawioną do życia.
Do reszty drużyny mam dosyć neutralne odczucia. Sturm jest trochę nudny, ale taka rola "paladyna".

Teraz kogo nie lubię. Przede wszystkim jak zwykle nie przepadam za wszystkimi głównymi bohaterkami. Jestem dziewczyną, ale to jak mnie wkurzają baby chyba tylko ja rozumiem. No niby jeszcze Tika jest do zdzierżenia...
Za to Laurany nie znoszę od początku. Jest po prostu głupia jak but i natrętna jak złośliwy komar.

Moje przemyślenia jak na razie opierają się tylko na Kronikach i Spotkaniach, ale niedługo coś dopiszę bo wróciłam do czytania serii. Właśnie zaczęłam "Kagonesti" i może niedługo dopiszę tutaj coś jeszcze.

janjuz - 2012-10-24 12:57:44

Mam tu bardzo mieszane uczucia. mamy do czynienia z postaciami wymyślonymi i możemy, tak naprawdę, ocenić i prawdopodobność i wiarygodność jako postaci. Postacie uznane za złe, są złe nie dlatego, że takie są same z siebie, lecz dlatego, że autorzy je takimi wykoncypowali. Musieli postawić przeciwieństwa twarzą w twarz. Inaczej nijakiej dramaturgii w DL by nie było. Nie oceniam zatem, czy jakąś postać bardziej czy mniej lubię bowiem jako człek dobry(?) i tak skłaniać się będę ku postaciom dobrym. Ocenię raczej spoistość narysowanej postaci, jej wewnętrzną niesprzeczność i logiczną całość. I tu zmartwię poniektórych - Tanis zawiera w sobie pierwiastki zarówno dobra jak i zła, a przynajmniej poważne słabości. Jest prawdopodobny więc jest postacią dobrze zarysowaną. Z kolei Crysania, ze swym fanatycznym dążeniem do dobra jest kompletnie niewiarygodna - tu zwrócę się do kobiet na forum - no która z was nawet w Otchłani usiłowałaby ze złej drogi Raistlina zawracać! Pycha i nieprawdopodobieństwo! Mamy tu więc zderzenie pstaci dobrze zrobionej przez autorów i spartaczonej.
   Natomiast empatycznie najbliżej mi do... Flinta. Na nadprzyrodzoności wszelakie mało zwracający uwagę i twardo po ziemi stąpający. Najbardziej odpychająca postać? Chyba Mina, ale być może dlatego, że kiepsko napisana, zbyt jednostronna.

Raistlin Majere - 2012-11-02 13:03:09

Moimi  ulubionymi postaciami są Raistlin, który codziennie walczył z bólem, a jednak nigdy się nie poddał i oczywiście bestroski Tas.
Za to najbardziej nie lubię Kitiary.

Arvina - 2012-11-08 16:12:37

Co do ulubionej postaci nie ma dyskusji. Był jest i będzie nim Raistlin. Uwielbiam go za ten cynizm, paskudny charakter, opanowanie i inteligencję. Chwyta mnie za serce jego dobroć wobec słabszych istot. Właśnie ten dualizm jest w nim taki ciekawy - w sumie do końca nie wiem jaki on jest, jest zagadką, tajemnicą. No i oczywiście zazdroszczę mu magii ^^

Lubie też Sturma za honor i zasady oraz Tasa dzięki któremu się uśmiecham :)

Nieulubiona postać... Tu już trudniej. Nie przepadam za Tanisem - jest zbyt ostrożny, za dużo rozmyśla ;p

www.naruto-country.pun.pl www.sporttechlive.pun.pl www.anieme-naruto.pun.pl www.mmcenter.pun.pl www.krwawekruki.pun.pl